Rok na Zielonej Wyspie

Mija rok odkąd tu przyjechałam, pora więc na małe podsumowanie – co mnie zaskoczyło, zdziwiło, urzekło, co mi się tu podoba a do czego musiałam się po prostu przyzwyczaić, czyli ogólnie – plusy i minusy mojego życia na Zielonej Wyspie.

1. Pierwsze co mnie zaskoczyło, ale i urzekło to najzwyklejsza w świecie uprzejmość ludzi, czy to w urzędach, sklepach, czy spotykanych po prostu na ulicy. Ludzie tu są uśmiechnięci, uprzejmi, chętnie służą pomocą. Choćby taka sytuacja – stanęłam sobie na środku ulicy zapatrzona w plan miasta, mijająca mnie osoba sama z siebie zapytała czy może pomóc, wytłumaczyła jak trafić tam gdzie chciałam, a nawet kawałek odprowadziła!. Irlandczycy są nie tylko mili i uprzejmi ale i bardzo towarzyscy, pozdrawiają z uśmiechem osoby mijane na ulicy, często nawiązują rozmowę i to jest tu takie naturalne, spontaniczne.

2. Zachwyciły mnie tutejsze krajobrazy, tu naprawdę jest zawsze zielono, przez cały rok! A oprócz wszechobecnej zieleni – czyste powietrze, to niesamowite, ale nawet w miastach nie czuć spalin, nie ma smogu.

3. Pogoda jest tutaj może trochę zbyt jednostajna, ale za to nie ma upałów w lecie (których nie znoszę) a temperatura zimą jest prawie taka jak w Polsce jesienią. Deszcz wcale tak często nie pada, poza tym jest on „inny” niż w Polsce – gdyż jest ciepły, za to często można podziwiać tęczę i to nawet – podwójną! Latem dni są tu bardzo długie, nawet do 23-ej jest widno, zimą dni są krótsze , ale np. teraz, w lutym i o 18-ej bywa jeszcze widno. Pory roku rozpoczynają się wraz  z początkiem miesięcy:  1 lutego zaczyna się  wiosna, 1 maja – lato, 1 sierpnia jesień a 1 listopada – zima.

4. Jest tu bardzo dużo, bardzo dobrze zachowanych zabytków. Irlandczycy wyjątkowo dbają o to by zachować dla potomnych wszelkie pamiątki swojej historii. Zaskakujące, dla kogoś kto przyjechał z Polski jest to że NIGDZIE na żadnych starych murach, parkanach, czy licznych tu dolmenach, nie ma tak wszechobecnych u nas napisów czy malowideł graffiti.

Brownshill Dolmen

5. Trzeba przyzwyczaić się do lewostronnego ruchu, za to drogi mają zdecydowanie lepsze niż w Polsce, nawet wysoko w górach drogi są dobre i oświetlone.

6. O trzech dziurkach w kontaktach na prąd dowiedziałam się już na miejscu i do zabranych ze sobą drobnych sprzętów musiałam dokupić specjalne wtyczki.

7. Okna otwierane na zewnątrz, no to jest spory problem kiedy trzeba umyć szyby z zewnątrz, ale za to jest więcej miejsca w pomieszczeniu.

8. Dwa krany przy umywalce – z jednego zimna z drugiego gorąca woda, tak gorąca, że poparzyć się można jak za długo kran zostawimy odkręcony. Z takim rozwiązaniem spotkałam się po raz pierwszy i zdecydowanie nie przypadło mi do gustu. Za to w Irlandii jak do tej pory nie ma i nie było żadnych opłat za wodę.  Rząd chce wprowadzić opłaty za wodę, nakazać montowanie wodomierzy ale w związku z licznymi protestami przeciw tym opłatom, w tym roku ma to być opłata stała, jednakowa dla każdego gospodarstwa domowego, a dopiero od przyszłego roku – zależna od zużycia. Dla kogoś kto tu nie mieszka te protesty mogą wydawać się dziwne, ale są pewne różnice w dostawie wody do domów w Polsce i Irlandii. Tu z miejskiego wodociągu do domu dopływa tylko zimna woda, każdy musi ją sobie ogrzać we własnym zakresie – gazem (najtaniej), olejem lub elektrycznie. Na dodatek ta woda z miejskiej sieci jest pod niskim ciśnieniem, więc  korzystanie z prysznica byłoby trudne bez odpowiedniej instalacji w domu która to ciśnienie podniesie.

9. Tu naprawdę działa i jest świetnie zorganizowana segregacja i odbiór śmieci. Jest wiele firm odbierających śmieci, można sobie wybrać dowolną z nich, a przypomnienie o terminie odbioru śmieci firma przysyła sms-em.

10. Nie wiem czy to powszechny w Irlandii zwyczaj, czy tylko w Carlow, ale tu uczniowie różnych szkół mają swoje barwy, coś tak jak kluby sportowe, w pobliżu są dwie szkoły – jedna ma barwy zielone, druga granatowe. I to nie jest tylko jakiś jeden obowiązujący element w barwach szkoły, ale cały kompletny strój na daną porę roku. W ten sposób z daleka można poznać uczniów różnych szkół, fajnie to wygląda i pewnie cieszy rodziców, nie wiem tylko co na to sami uczniowie?

11. To co mi się szczególnie podoba w tutejszych miasteczkach to że są one takie barwne, zwłaszcza główne ulice pełne są różnokolorowych budynków.

Bridewell Lane w miasteczku Carlow

12. Jako że Irlandczycy to ludzie towarzyscy – w każdej, nawet najmniejszej miejscowości „coś” się dzieje, organizowane są często rozmaite festiwale, jarmarki, ewenty w których mieszkańcy chętnie biorą udział. No i nie ma miasteczka, czy wioski bez pubu gdzie zawsze jest sympatyczna atmosfera, życzliwie nastawieni stali bywalcy i miła obsługa a ożywionym rozmowom i zabawie towarzyszy whisky albo Guinness, dwa narodowe napoje.

M. O`Shea Pub

13. Jeśli chodzi o irlandzką kuchnię to nie różni się ona jakoś wyraźnie od naszej polskiej. To co się daje zauważyć to zamiłowanie Irlandczyków do produktów lokalnych. Tradycyjne dania podawane w irlandzkich domach czy restauracjach są z reguły proste, najczęściej przyrządzone z dobrych jakościowo produktów kupowanych bezpośrednio od rolników. W menu jest wiele ryb, owoców morza, a także warzyw, szczególnie ziemniaków. Irlandczycy zajadają się również baraniną oraz wołowiną,co nie dziwi, bo te zwierzęta są najważniejszymi zwierzętami hodowlanymi na Zielonej Wyspie. Oczywiście barów fast-food i chińskich restauracji też nie brakuje.

14. Z sieci sklepów występujących w Polsce są tu Lidl, Tesco, Aldi -gdzie ceny są niższe niż w irlandzkich sklepach typu Super Value, są też małe sklepy – polish shops w których można dostać polskie produkty, oraz akurat w moim mieście większa sieć sklepów Polonez – oferujących wyłącznie polską żywność, więc jakiejś wyraźnej zmiany w swoim jadłospisie nie odczułam. Jedynie czego mi brakuje to dobrego ciemnego chleba.

 Tesco w Fairgreen Shopping Centre

15. Irlandia to podobno raj dla ornitologów, zapewne tak jest, nie znam się na tutejszych gatunkach ptactwa, ale rzeczywiście jest ich dużo a co najważniejsze – nie są to gołębie! W Polsce w każdym małym czy dużym mieście całe chmary gołębi zatruwają życie mieszkańcom, brudzą, hałasują, potrafią sobie uwić gniazda na balkonie, w przewodzie wentylacyjnym i budzić nieznośnym gruchaniem o 4-ej rano! Doświadczyłam tego, więc wiem jakie to dokuczliwe, cieszę się że tu ich nie ma, a to pewnie dlatego że tu nie ma takich typowych jak w Polsce blokowisk, przeważają niskie budynki mieszkalne, no i nie ma przed budynkami śmietników przy których żeruje ptactwo. Zamiast blokowisk w Irlandii można spotkać urocze małe domki – tzw. cottage.

16. W Irlandii obowiązuje zakaz sprzedaży i używania fajerwerków bez licencji pirotechnika, a złamanie zakazu jest karane grzywną do 10 tysięcy euro oraz karą więzienia do pięciu lat! W Polsce po Sylwestrowej nocy stacje tv każdego roku donoszą o licznych poszkodowanych dzieciach, dorosłych, o pożarach całych składów z petardami i fajerwerkami ale gdyby wprowadzono taki zakaz to zaraz pewnie podniosłyby się głosy oburzenia, że to ograniczanie wolności, łamanie swobód obywatelskich itp. 🙂

17. W Irlandii minimalna stawka godzinowa wynosi 8,5 euro. W Polsce taka stawka godzinowa nie obowiązuje, można ją wyliczyć z minimalnego wynagrodzenia za pracę, które od 1 stycznia 2015 roku wynosi 1750 zł brutto, czyli będzie to ok. 2,5 euro za godzinę. Za minimalne wynagrodzenie w Polsce nie da się przeżyć, w Irlandii, można za te zarobki wynająć mieszkanie i skromnie się utrzymać. Żywność jest tu droższa, ale np. odzież, chemia gospodarcza, czy kosmetyki są tańsze.
Podobnie jak z zarobkami jest i z zasiłkami dla bezrobotnych – w Polsce to niewiele ponad 800 zł (przez pierwsze 3 miesiące, potem ok. 600zł), w Irlandii minimum to około 144 euro tygodniowo. Te liczby mówią same za siebie.

Wiadomo – każdy kraj ma swoje uroki, ma plusy i minusy, ale jak na razie plusy przeważają, nie żałuję, że tu przyjechałam, a jeśli chodzi o pogodę na którą wielu Polaków przebywających tu narzeka to mnie ona nawet odpowiada, może i mogłoby mniej padać, ale jak dla mnie – alergiczki to jednak plus, zapomniałam o ciągłych katarach i lekach na alergię 🙂

Please follow and like us:

Post Author: admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *